Bez kategorii

Eurovision Song Contest 2018 – podsumowanie

 63. Konkurs Piosenki Eurowizji już za nami, a w sobotę 12 maja w Altice Arena w Lizbonie poznaliśmy zwycięską piosenkę. Grand Prix zdobyła kompozycja „Toy” wykonana przez Nette Barzilaj z Izraela.

 

Co robi Izrael i Australia w konkursie?

Organizatorem konkursu Eurovision Song Contest jest Europejska Unia Nadawców, do której należą nie tylko kraje europejskie, ale także np. Izrael, Egipt, Libia. Liban czy Maroko.  Australia, na którą możemy głosować od 3 lat, została zaproszona przy okazji jubileuszu i bierze udział w konkursie co roku.
Izrael był gospodarzem konkursu dwa razy: w 1979 i 1999 roku. Obie edycje zostały zorganizowane w Jerozolimie, co może oznaczać, że kolejny konkurs Eurowizji odbędzie się w tym mieście. Co ciekawe, wygrał właśnie po raz czwarty, natomiast w 1979r. nie podjął się organizacji konkursu mimo wygranej. Wówczas zwycięska piosenka nosiła tytuł „Hallelujah” (wyk. Gali Atari i Milk and Honey).

 

 

Dlaczego interesuje się Eurowizją?

To mój pierwszy Konkurs Eurowizji, gdzie nie znałem piosenek przed występami na żywo!
Od 2004 roku staram się zapoznać wcześniej z każdą piosenką biorącą udział w konkursie. Sam Konkurs Piosenki Eurowizji oglądam nieprzerwanie od 2003 roku, kiedy to zwyciężyła Sertab Erener z Turcji z piosenką „Everyway that I can”.

 

Od tamtego czasu, postanowiłem śledzić konkurs, poczynania uczestników, a nawet ich obecną twórczość.
Eurowizja to największy festiwal muzyczny nadawany na żywo przez wszystkie kontynenty. Dzięki niemu, mogę poznać kulturę innych krajów, język czy artystów popularnych w całej Europie. Niegdyś w konkursie mogły wziąć udział tylko utwory w języku urzędowym danego kraju, a wiele artystów starało się pokazać na scenie również folklor czy elementy kultury ze swojej ojczyzny. Dlatego tak bardzo jestem za tym, by jak najwięcej uczestników śpiewało w swoim języku.

 

W minionym tygodniu po raz pierwszy usłyszałem utwory z tegorocznego konkursu. Nie było łatwo powstrzymać się od słuchania reprezentacji danego kraju, które były wybierane, aż do marca tego roku.
Oglądając polskie preselekcje, naturalną rzeczą było poznanie naszego kandydata, którym okazała się DJ z Krakowa Gromee w duecie z Lukasem Meijerem. Kolejnym utworem została właśnie piosenka „Toy„, którą radio katowało mnie. Podobna sytuacja miała miejsce z Jessicą Mauboy i jej „We Got Love„, która tak wpadła mi w ucho, że została piosenką tygodnia na blogu. Pozostałe utwory były dla mnie niespodzianką.

W ten oto sposób, oglądając sobotni finał stworzyłem moje top5 Eurovision Song Contest 2018:

 

5. Izrael – Netta – Toy

4. Dania – Rassmusen – Higher Ground

 

3. Estonia – Elina Nechayeva – La Forza

 

2. Australia – Jessica Mauboy – We Got Love

 

1. Cypr – Eleni Foureira – Fuego

 

 

Czy jestem zadowolony ze zwycięstwa „Toy” w tym roku?

Piosenka znalazła się w moim top5, dlatego trudno odpowiedzieć przecząco. Zastanawia mnie jednak to, czy powodem jej pozycji w moim top nie był fakt, że słyszałem ją wcześniej. Pozostałych kompozycji przecież nie słyszałem przed półfinałami… Jedno jest pewne, że piosenka wpada w ucho i wyróżniła się na tle pozostałych. Czy ktoś lubi jej gdakanie, czy też nie – otrzymała najwięcej głosów. Osobiście jednak głosowałem na Cypr i gdyby zwycięstwo zależało ode mnie, wygrałoby „Fuego”.

 

Mogę zaprosić do obejrzenia Eurowizji każdego słuchacza muzyki rozrywkowej, który z dystansem usiądzie przed telewizorem. Znajdziecie tutaj niemal każdy rodzaj muzyki, ale trzeba wziąć pod uwagę fakt że to również show. I może na tym właśnie polega fenomen tego konkursu? Przecież gusta są różne, a czy ktoś lubi ciężki rock, rzewne pop historie lub taneczne kawałki – to sprawa indywidualna. Najważniejsze przecież jest to, by przez 3 minuty zaskoczyć i sprawić byśmy chcieli wracać do tej piosenki.

Bo muzyka ma łączyć, a nie dzielić!