Avantasia „Ghostlights” – RECENZJA

Czas rozpocząć podróż po klimatach power metalu, hard rocka, metalu symfonicznego i progresywnego połączonych z specyficzną odmianą rocka operowego.
Tak właśnie można określić muzykę tworzoną przez wokalistę Tobiasa Sammet’a z Avantasia.
Od początku roku w poszukiwaniach ciężkiego grania, przewijała się wszędzie płyta Avantasii wydana ponad rok temu. Postanowiłem, że przesłucham 7 już album tego zespołu.
Słuchając pojedynczych utworów Avantasii, nie poczułem żebym chciał słuchać tego zespołu. Pomyślałem, trzeba jednak dać szanse każdemu.
I tym sposobem możecie przeczytać tutaj recenzję ostatniego krążka niemieckiego zespołu Avantasia.
Co ciekawe, na płycie znajdziemy mnóstwo gości, których Tobias przedstawił następująco:

Kusiciel – Jørn Lande (Masterplan)
Mistyk – Michael Kiske (Helloween)
Koszmar – Dee Snider (Twisted Sister)
Naukowiec II – Geoff Tate (Queensrÿche)
Zegarmistrz – Marco Hietala (Nightwish)
Muza – Sharon den Adel (Within Temptation)
Duch – Bob Catley (Magnum)
Magik – Ronnie Atkins (Pretty Maids)
Naukowiec I – Robert Mason (Lynch Mob)
Zaćmienie – Herbie Langhans (Sinbreed, Seventh Avenue)

gościnne gitary:
Bruce Kulick (Grand Funk Railroad, Kiss)
Oliver Hartmann (At Vance)

Ogólna ocena 7/10

 

1. Mystery of a Blood Red Rose

Piosenka zapowiadająca ciekawe brzmienie i nutkę przebojowości. Tajemnica Czerwonokrwistej Róży to kawałek, po którym każdy rozpozna kto go śpiewa.

2. Let the Storm Descend Upon You

Jørn Lande („Temptation”), Ronnie Atkins („Magician”), Robert Mason („Scientist I”)
Długi wstęp, który kojarzy się z „Imaginaerum” Nightwish. Piosenka jest niesamowicie długa… 12 minut!
Od 7 minuty jakbyśmy słyszeli inną piosenkę, trochę lepszą od tych kilka minut słyszanych wcześniej. Mimo dużej ilości gości na piosence, nie świadczy o jej dobrym poziomie…niestety.

 

3. The Haunting

Dee Snider („Nightmare”)
Kiedy skończymy przygodę z najdłuższym utworem na krążku, rozpoczyna się „Polowanie”. Początek brzmi nieźle i szybko rozwija się w ciekawy refren.
Cała niemal 5 minutowa kompozycja podoba mi się i tworzy naprawdę spójną całość.

 

 

4. Seduction of Decay

Geoff Tate („Scientist II”)
Muzyka, a zwłaszcza gitary brzmią świetnie w tym kawałku. W refrenie jest moc i siła tej piosenki. Zwrotki czasem wykrzyczane oraz przedłużane w nich na siłe dźwięki sprawiają, że mam ochotę… niestety przełączyć dalej.

5. Ghostlights

Michael Kiske („Mystic”), Jørn Lande („Temptation”)
Tytułowy utwór na krążku czyli Ghostlights nie powala jak Mystery of a Blood Red Rose czy Master of Pendulum.
Owszem Avantasia pokazuje na co ją stać, ale brakuje mi poukładania w całość.

 

 

6. Draconian Love

Herbie Langhans („Eclipse”)
Ciekawy duet. Mroczny i niski głos Herbie’go oraz wyraźniejszy i krzykliwy Tobias’a – uzupełniają się w tej piosence całkiem dobrze. Wyraźny refren i nie banalne zwrotki psuje jednak słyszany dosyć wyraźnie przesterowany głos przez komputer. I po co to? Mimo tego, to jeden z pierwszych utworów na płycie, które chciałem słuchać kolejny raz po pierwszym przesłuchaniu.

 

 

7. Master of the Pendulum

Marco Hietala („The Watchmaker”)
Mnóstwo energii na „Master of the Pendulum” to zasługa duetu Tobiasa z Marco Hentala.
Wokalista z Nightwish dodał tutaj dużo mocy i świeżości. Piosenka brzmi oczywiście jak repertuar Nightwish, ale zdecydowanie wolę ją na tym krążku. Znakomity duet!

 

 

8. Isle of Evermore

Sharon den Adel („Muse”)
I w końcu! Wiedząc, że na krażku wystąpiła gościnnie Sharon Den Adel z Within Temptation byłem ciekawy jak brzmi ten duet. Oczywiście „Isle of Evermore” to niezwykła i pełna melancholii opowieść, bez gitarowych riffów. Na płycie jednak brakowałoby takiego utworu, a zaśpiewany wraz z Sharon tworzy niesamowity klimat. Jestem wdzięczny Tobiasowi, że pozwolił Sharon zaśpiewać większą część tego utworu. Cudo!

 

 

9. Babylon Vampyres

Słuchając ten utwór pomyślałem: dlaczego znów to trwać ma ponad 5 minut. Zdecydowanie nie przywykłem do tego, by o wampirach śpiewać na kilkadziesiąt linijek. Ta historia mnie jakoś nie porwała.

 

 

10. Lucifer

Takiej historii nie spodziewałbym się po tytule „Lucifer”. To pełen refleksji utwór opowiadający bardziej o „aniele światła”, który stał się złym Lucyferem. Eureka! Ma tylko nie całe 4 minuty. A tak na poważnie, to całkiem dobry kawałek, godny zapamiętania.

 

11. Unchain the Light

Piosenka o ujarzmianiu światła brzmi nawet dobrze, ale sama historia nie ma nic interesującego. Czekam na kolejny utwór.

 

 

12. A Restless Heart and Obsidian Skies

Bob Catley („Spirit”) występujący jako Duch wraz Tobiasem stworzyli bardzo dobry duet. Piosenkę słucha się przyjemnie do samego końca.

 

 

13. Wake up to the Moon

Michael Kiske („Mystic”), Jørn Lande („Temptation”), Ronnie Atkins („Magician”), Robert Mason („Scientist I”)
Ostatni utwór na płycie to już nie duet, ale ciekawa opowieść Tobiasa i wielu gości o dziecku na księżycu. Być może to zaproszenie by po całej opowieści w „Ghosthlisth” rozmarzyć się trochę.

Czy wierzysz swym oczom
Sprawimy, że staniesz na wysokości zadania
Podążaj za swym sercem i biegnij
Szukaj schronienia na dzień

Czekając na księżyc
Dźwięk upadających aniołów wzywa cię
Dziwny i magiczny
Usłysz nas wołających twoje imię

 

Moje pierwsze spotkanie z Avantasia oceniam bardzo pozytywnie. Ghostlights jest dobrą płytą zarówno dla fanów, jak i tych, którzy dopiero zaczynają swą przygodę z metalową operą prosto z Niemiec.
Zdecydowanie skróciłbym niektóre utwory o czym pisałem wyżej. Gdyby jednak nie goście na płycie, ocena byłaby zdecydowanie niższa. Pomysł na album oraz nazwy bohaterów w nim występujących, to ciekawa koncepcja. Czasami na takim albumie metalowym, pewnie rzeczy brzmią kiczowato. Nie ma się co czepiać i daje mocną 7!
Wielkim fanem Avantasii oraz głosu Tobiasa nie zostanę, ale będę wracać do tego krążka nie raz.
Całość przypomniała mi jak bardzo tęsknię za tego typu albumami metalowymi. I nie byłbym sobą, gdybym nie obejrzał po raz kolejny filmu „Imaginaerum” z doskonałą muzyką Nightwish.
Avantasia zatem zainspirowała mnie do szukania takich historii jak w „Imaginaerum” czy właśnie „Ghostlights”.

Jak dobrze, że powstaje nadal taka muzyka!