Bez kategorii

Muzyka i film, czyli to, co kocham najbardziej!

Czy może istnieć dobry film bez muzyki?
Moim zdaniem absolutnie nie!

Film bez odpowiednio dobranej oprawy muzycznej byłby niepełny. Brakowałoby mu czegoś, co nadaje wyjątkowy charakter i smak. Dla wielu nie istnieje osobny gatunek taki jak muzyka filmowa. Stanowi ona dla nich tylko składową filmu, którą zauważają, ale która nie zachwyca ich na tyle, by po seansie wracać do niej i sięgać po soundtrack.
Ja należę do osób, których muzyka filmowa wzrusza, bawi, zachwyca i inspiruje.
Jest ona dla mnie zarówno nieodłączonym elementem filmu, jak i osobnym gatunkiem.
W każdym dziele filmowym spełnia inne funkcje. W horrorze czy thrillerze ma za zadanie stopniować napięcie, w romansie wzruszać, a w filmie akcji podkręcać tempo.

Muzyka w filmie to odpowiednio dobrany element i na tyle istotny, że bez niego emocje nie nabierają u oglądającego takiej intensywności.
Nie ukrywam, że dla mnie ścieżka dźwiękowa może sprawić, iż dany film staje się moim ulubionym.

Poniżej przedstawiam trzy moje ulubione filmy, w zupełnie w różnej estetyce, które przez wzgląd na muzykę, oglądałem niezliczoną ilość razy.

Gladiator 

 gladiatorg

 

Film w reżyserii Ridleya Scotta zyskał na swej atrakcyjności dzięki podkładom kompozytora Hansa Zimmera.
Jednakże Gladiator to wspaniały klimat, za który odpowiada pełen emocji i mistycyzmu wokal Lisy Gerard.
Gdy usłyszałem po raz pierwszy głos Lisy w „The Wheat” czułem ciarki na całym ciele.
Najgłębsze emocje wyzwalają we mnie utwory „Sorrow” i „Elysium”.

Hans Zimmer nie jest jedynym autorem całej ścieżki muzycznej do Gladiatora. Cztery tematy sceniczne: „Sorrow”, „Strenght and Honor”, „Reunion” oraz „Elysium” to efekt współpracy z Klausem Badeltem.
Natomiast przy utworze „To Zucchabar” pracował również Djivan Gasparyan.

Gladiator to świetny film, do którego często wracam.
W przypadku tego filmu, wyjątkowym dla mnie wydarzeniem był koncert w Tauron Arena w Krakowie w 2014 roku, gdzie film był wyświetlany wraz z muzyką na żywo.
Znakomity koncert i pełne emocji wydarzenie w ramach Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie, którą to imprezę wszystkim fanom muzyki filmowej gorąco polecam!

The Holiday

holiday8

 

Idealny na jesienno-zimową aurę jest soundtrack z filmu „The Holiday” – opowieści, na którą składa się kilka historii miłosnych, rozgrywającej się w atmosferze Świąt Bożego Narodzenia.

Rzeczony film spowodował u mnie falę emocji – od wzruszenia aż do śmiechu. Wszystko dzięki znakomitej grze aktorskiej: Kate Winslet, Cameron Diaz, Jude Law, Jack Black, Eli Wallach, pięknym kadrom miejsc takich jak: Los Angeles, Shere, Londyn oraz oczywiście muzyce.Na płycie ze ścieżką dźwiękową znajdziemy zaledwie dwa utwory skomponowane wyłącznie przez wspomnianego powyżej Zimmera. Są to: „Maestro” i „Light My Fire”. Cała reszta jest autorstwa (lub współautorstwa) jego licznych podopiecznych. Znajdziemy tutaj wkład takich twórców jak Heitor Pereira, Lorne Balfe, Ryeland Allison, Atli Orvarsson, Henry Jackman, Imogen Heap czy Herb Alper.

Dominują tutaj lekkie dźwięki fortepianu, gitary czy fletów. Czasem pojawiają się delikatne smyczki, co dodatkowo wzbogaca i urozmaica efekt.
Wielką zaletą tej ścieżki dźwiękowej jest właśnie cudownie wyważone brzmienie. Słuchając poszczególnych kompozycji, odnosi się wrażenie, że wszystko znajduje się na swoim miejscu i brzmi tak jak powinno.
Za to, przede wszystkim, uwielbiam muzykę Hansa Zimmera.

Mine Vaganti

minevaganti00

W moim przekonaniu to najlepszy film w dotychczasowej karierze Ferzana Ozpetka – włoskiego reżysera o tureckich korzeniach.

To dzieło wciąga widzów w niezwykłą podróż po ludzkich osobowościach, bo w każdej postaci odnajdujemy pewien stereotyp. Poszczególny bohater odzwierciedla pewne cechy widoczne w społeczeństwie i konkretne typy osobowości. Bohaterowie filmu to istna mieszanka charakterów, która czasem jest smutna, czasem gorzka, a czasem po prostu śmieszna. Taka również jest muzyka w tym filmie.

W przypadku tego krążka, nie mamy tutaj tylko jednego kompozytora, utwory są różnego autorstwa. W „Mine Vaganti” każda emocja to piosenka, która wprowadza nas w klimat słonecznej Italii. Na krążku znajdziemy utwory w języku angielskim, włoskim, tureckim. Całość zebrał dla nas Pasquale Catalano – włoski kompozytor urodzony w Neapolu, który napisał kilka kompozycji specjalnie dla filmu. Znajdziemy tutaj także utwory włoskiej diwy Patty Pavo, zespołu Baccara, Pink Martini oraz tureckiej piosenkarki Sezen Aksu.

Promocją filmu był również hit piosenkarki Niny Zilli- „50 mila”.

 

 

Powyższe trzy filmy, to tylko kilka przykładów jak znakomita muzyka wpływa na odbiór dzieła filmowego. Są to, owszem, znakomite filmy, ale nie byłyby takie, bez odpowiednio dobranej oprawy muzycznej. Tyczy się to chyba wszystkich filmów jakie widziałem i jakie powstały.

Uważam, że „Gwiezdne Wojny” bez muzyki Johna Williamsa nie miałaby tej samej siły. Utwór „Imperial March” oraz inne melodie z filmu na zawsze weszły do kultury masowej. Melodia ze sceny pod prysznicem z „Psychozy” czy muzyka podczas ataku rekina w „Szczękach” – bez nich te sceny nie byłyby tak wyraźne, efektowne i wyjątkowe.
A czy sukces „Titanica” bez muzyki Jamesa Hornera byłby aż tak spektakularny? Zdecydowanie nie.

 

Na końcu dodam, że odczuwam wielką dumę, że wielu polskich kompozytorów muzyki filmowej zostało zauważonych i jest szanowanych.
Jan A.P. Kaczmarek (laureat Oskara za muzykę do „Marzyciela”), Abel Korzeniowski, Zbigniew Preisner, Michał Lorenc czy niedawno zmarły Wojciech Kilar – zostali docenieni. Udało im się współtworzyć sukces wielu zagranicznych produkcji. Jak widać, świat muzyki filmowej jest ciągle otwarty dla wszystkich. Trzymam kciuki za wielu polskich kompozytorów i ich potencjał.

 

Zapraszam Was również do wesołego filmu na platformie Nowness, który pokazuje w zabawny sposób jak powstaje dźwięk do filmu. Świetna produkcja.