Agnieszka Chylińska „Forever Child” – RECENZJA

Nowy album Agnieszki Chylińskiej był wielką niespodzianką na rynku muzycznym. Na zachodzie często artyści zaskakują nowym krążkiem, którego nikt się nie spodziewa. W naszym kraju nie jest to tak praktykowane aż do czasu Chylińskiej.
Wokalistka wydała książkę dla dzieci, wiele czasu poświęciła rodzinie a ostatnio wróciła do jurorowania w programie „Mam Talent”.
A tu takie zaskoczenie! 30 września premiera! Jaka jest po 5 dniach słuchania płyta „Forever Child”?

Zapraszam do czytania i słuchania.

 

forever-child-b-iext45053013

 

Ogólna ocena 8/10

 

1. Klincz

Album rozpoczyna klubowe brzmienie z mocnym i ostrym wokalem Agnieszki. Po tej piosence już wiemy, że będzie to album pełen nowoczesnych rytmów i „starego” dobrego rockowego głosu wokalistki.

 

2. Borderline

Szczerze mogę powiedzieć, że taki misz masz i dubstep nie pasuje mi do Agnieszki. Piosenka „Bordeline” to linia graniczna dosłownie i w przenośni. Mam nadzieję, że takie rytmy to faktycznie granica i wokalistka w tą stronę nie pójdzie. Jest to dobry utwór ale nie dla takiego wokalu.

 

3. Rozpal

To zdecydowanie delikatniejszy utwór niż „Bordeline”. Słyszymy tutaj rytm jakby z wakacyjnego hitu, tekst jest prosty a całość przyjemna dla ucha.

 

4. Jak Dawniej

Tekst tej piosenki pasuje do jakiegoś rockowego kawałka, a tu mamy znów… elektro-pop. Mam mieszane uczucia bo piosenka dobra ale w gitarowej wersji brzmiałaby zdecydowanie lepiej.

 

5. Królowa Łez

 

Chylińska wiedziała na co postawić jeśli chodzi o pierwszy singiel? Niestety, to nie pierwszy singiel ale można go tak traktować. Na albumie znajdziemy kawałek „Kiedy przyjdziesz do mnie” , który Agnieszka wydała już 2 lata temu. O ile „Kiedy przyjdziesz do mnie” jest kawałkiem do przesłuchania pare razy tak „Królowa Łez” to świetny utwór!
Cudownie tutaj słyszeć ostry wokal Agnieszki z jej wcześniejszych dokonań a nie próbę popu jak w „Nie mogę Cię zapomnieć”. Wielu fanów wokalistki czekało na taki utwór. Teledysk jest ciekawą historią a sama wokalistka zanim go nagrała trochę obcowała w środowisku kibiców.

 

6. KCACNL

Mój ulubiony kawałek na płycie. Lekki rytm powoli przeradza się w szybki refren a całość to wspomnienie z czasów O.N.A oraz nowe elementy, które słucha się cudownie. Razem z „Królową Łez” mogę słuchać non stop.

 

7. Mona Liza Twoich Snów

Jeszcze bardziej zwalniamy z tą piosenką. Tutaj słychać Agnieszke z czasów „Modern Rocking”.

 

8. Zostaw

 

Po „Mona Lizie….” z ostatniego albumu mamy utwór, który inspirowany rytmami Prodigy jest ostry i fantastycznie energiczny. Na taką energie warto było czekać, taką Agnieszkę lubimy.

 

9. Fajerwerk

Nie potrafię rozgryźć tego kawałka bo chciałoby się tutaj usłyszeć Agnieszke z czasów „Modern Rocking” – pop kawałek z prostym tekstem a coś jednak przeszkadza. To pewnie mocniejsze wstawki wokalu… Muszę przesłuchać kilka razy a może się przekonam.

 

10. Kiedy Przyjdziesz Do Mnie

 

Kiedy w 2014roku Agnieszka wypuściła na światło dzienne ten kawałek wraz z teledyskiem, nie trafiła tak mocno w moje gusta. Teledysk profesjonalny i ciekawie się oglądało Agnieszke w takim stroju ale sama piosenka nie powaliła na kolana.

 

 

„‚Forever Child’ to ukłon artystki w stronę wszystkiego, co najpiękniejsze w najbardziej wyrazistych stylach muzycznych. Wyrazistych jak sama artystka, która nieprzerwanie od dwudziestu lat zachwyca publiczność swoją konsekwencją w byciu ‚nigdy taka sama'” – tak przekonuje wytwórnia Warner Music Poland.

Agnieszka udostępniła już trasę koncertową „Forever Child”:

21.10 – Warszawa
4.11 – Wrocław
6.11 – Łódź
22.11 – Poznań
4.12 – Kraków
10.12 – Katowice
11.12 – Gdańsk
10.03.2017 – Londyn
11.03.2017 – Manchester
12.03.2017 – Dublin.

10 piosenek po ponad 6 latach to może być trochę mało. Ostatnio niestety taka tendencja do krążków na które fani czekają. Czuje niedosyt ale to tylko na plus, że Agnieszki ciągle mało…
To świetny wokal i jedyna taka osobowość na polskim rynku muzycznym. Pamiętam z czasów pierwszych dyskotek, gdzie „Kiedy powiem sobie dość” to był jeden z tych „wolnych” utworów do poprzytulania się. Następnie ostre brzmienie z O.N.A aż po utwór „Winna”, który uwielbiałem i do dzisiaj jest to mój ulubiony kawałek Chylińskiej z jej całościowego dorobku.
Nie wiem dlaczego Agnieszka Chylińska zatytułowała krążek w języku angielskim skoro cała płyta jest w jej ojczystym języku. Nie czepiam się jednak tytułu bo okładka powala 😉

Całość oceniam na wysokie 8 i czekam na dalszy rozwój Agnieszki Chylińskiej.