Bez kategorii

Weekend w Londynie

Nie należę do ludzi, którzy lubią zwiedzać duże miasta. Zdecydowanie wolę ciszę, zieloną przestrzeń, góry, lasy od zgiełku miasta i tłumów ludzi. Jednak majowa podróż do Londynu była ciekawym doświadczeniem.

Jak na środek maja, który w stolicy Wielkiej Brytanii lubi być deszczowy, pogoda była całkiem zadowalająca. Deszcz praktycznie nie padał ale jedno co mogę polecić, to zabranie ze sobą na wyprawę do Londynu jakiejś ciepłej kurtki z kapturem – wiatr daje popalić i w maju można poczuć jesienną aurę.
Gdyby nie wczesne plany odnośnie tej wyprawy, za taką podróż weekendową można by było wydać z dobre 2 tys. złotych na osobę. Londyn to bardzo drogie miasto! Obecnie 1 funt brytyjski to ok 5,7 złotych polskich. Przeciętny burger z frytkami może nas zatem kosztować od 40 zł, dobre piwo ok 45zł a pamiątki typu magnes na lodówkę ok 20zł.
Wejścia do atrakcji turystycznych również są dosyć duże jak na kieszeń polaka a podróż metrem (pozostałe środki transportu w ramach jednego biletu) to ok 40zł dziennie.

Mimo, że Londyn bywa kapryśny pogodowo, drogi dla turysty z Polski to warto przynajmniej raz w życiu zobaczyć to miasto. Dlaczego?

  • W żadnym innym mieście Europy nie znajdziesz takiej mieszanki kulturowo-rasowej. Możesz spotkać dużo Azjatów, Emigrantów z Afryki i oczywiście Polaków tam pracujących 😉 i innych…
  • Tylko w Londyńskim metrze zobaczysz jednocześnie Hindusa ubranego „jakby dopiero co wyszedł z łóżka”, kobietę ubraną elegancko ale z tatuażami na twarzy, grupę Azjatek fotografujących wszystko i wszystkich czy kogoś grającego na dowolnym instrumencie.
  • Spacerując w okolicach Tamizy, zobaczysz wiele zabytków które są obowiązkowe – od Big Bena począwszy, poprzez London Eye a skończywszy na Tower Bridge.
  • Londyńczycy lubią być niezależni a najbardziej ciekawą rzeczą, która mnie jednocześnie przeraziła co rozbawiła to ich…rozmowy i język. Zjadanie końcówek i skracane wszystkiego co tylko się da, to ich główna domena. Nie jestem ekspertem języka angielskiego ale ich British często był dla mnie…niezrozumiały 😉
  • China Town to dzielnica, która przenosi nas w zupełnie inny świat. Jaki to chyba sama nazwa wskazuje. Ale warto zobaczyć!
  • W Hyde Parku wiewiórki jedzą orzeszki z ręki a wszelakie ptactwo uwielbia być dokarmiane. Wystarczy obejrzeć:

  • Na ulicach można nie tylko usłyszeć masę języków, gdyż turyści czy mieszkańcy są z całego świata. Można posłuchać kogoś kto chyba nigdy nie słyszał siebie ale również kogoś kto mógłby wydać śmiało płytę.

Krótkie nagranie co mnie spotkało pod London Eye:

Muzycznie Londyn nie zaskakuje, bo jak wiemy to z tego europejskiego miasta, najczęściej są wydobywane hity czy utalentowane debiuty. W radio królowała Adele i wszystkie inne utwory, które można posłuchać i w polskich stacjach.

Mój londyński weekend był podczas konkursu Eurovision Song Contest 2016. Na słynnej stacji TV mogłem oglądać relacje i trzymać kciuki za Polskę i Michała Szpaka… jak i zagłosować 🙂
Co ciekawe Wielka Brytania od dłuższego czasu na Eurowizji nie zajmuje dużych pozycji a wręcz przeciwnie bywa całkiem daleko. Stąd pewnie komentarze niemal prześmiewcze na temat niektórych artystów w finale. Komentator jednak miał racje co do jednego – komentarz o Polsce w finale „from zero to hero” 😉

Do Londynu chętnie wrócę, kiedy słońce będzie lepiej grzać a ja będę lepiej zorganizowany by poznać zakamarki miasta gdzie podobno czają się niezwykłe ogrody i parki. W 4 dni jednak zwiedziłem wiele: St Jame’s Park, Pałac Westminsterski, Hyde Park, Muzeum Historii Naturalnej, London Eye, Trafalgar Square, Chinatown, Piccadilly Circus, Tower Bridge, południk 0 Greenwich.

Fotografie z najważniejszych miejsc poniżej:

London7 (1) London7 (3) London7 (5)

London7 (4)