W oczekiwaniu na fajerwerki – recenzja Adele „25”

Czas na recenzję pierwszego albumu, na który tak czekałem w tym miesiącu. Adele, bo o jej albumie „25” będzie mowa, w tym momencie ma tyle samo lat co ja (w sumie to cały czas tak będzie mieć ;-)) a kawał dobrej przeszłości z dwoma poprzednimi albumami. Cóż ja takiego głosu nie mam jak 27letnia Brytyjka, ale mówią że słuch niezły zatem… czas na recenzję!

Na album „25” czekał cały świat! Dużo zamieszania, najlepszy singiel jaki mógł zostać wybrany „na zachęte”, chociaż zachęty fani mieszanki soulu oraz popu nie potrzebowali oraz długi czas oczekiwania by móc uderzyć mocno. Czy taką siłę poczułem słuchając „25”? Może nie do końca, bo po pierwszym przesłuchaniu miałem niedosyt, że znów tak krótko a po kolejnych wiedziałem co na płycie lubię najbardziej a co niekoniecznie.
Adele zebrała kilku różnych producentów, dbając o to, żeby wziąć od nich to, co jej najlepiej wychodzi – soul-pop ballady. Na płycie klimatycznych ballad znajdziemy garstkę ale są niezawodne.

 

adele25

 

Ogólna ocena 7,5/10

 

1. Hello

Singiel, który każdy już słyszał został wrzucony na płytę z nr1.
Wieloznaczny tekst o spotkaniu z kimś dawno niewidzianym, czy to o byłym chłopaku czy o ojcu – tego nie wiemy. Może dla wielu zbyt prosty tekst, dla innych oklepana Adele ale wybór na singiel the best! Kompozycja, która pokazuje to co Adele w głosie ma najlepsze – określić w słowach tego się nie da. Hello to idealne przywitanie na płycie 🙂

2. Send My Love (to your new lover)

Ciekawa, żywa kompozycja. Może wydawać się odbiciem od płyty i od samej Adele bo jest trochę w stylu Meghan Trainor „All about that bass”. Jak dla mnie kiepski wybór na nr 2 na albumie, dałbym na koniec płyty bo po hicie „Hello” przejście w coś szybkiego i wesołego jest nie do końca dobre. Producenta Maxa Martina chyba Adele zapraszać nie powinna, bo jak się okazuje to jedyna tego typu piosenka na płycie…

 

3. I miss You 

Stylowa piosenka z mocnym refrenem taka w stylu płyty „21”. Słucha się przyjemnie, chórki nie przeszkadzają a budują emocje, jednak wybitny utwór to nie jest.

I miss you when the lights go out
It illuminates all of my doubts
Pull me in, hold me tight
Don’t let go, baby give me light

4. When We Were Young

Piosenka trochę o tęsknocie za przeszłością z nastrojowym początkiem i wpadającym w ucho w refrenie „look like a movie”. Ciekawa kompozycja ale nie będę wracać często.

 

5. Remedy 

Jedyne co podoba mi się w tej piosence to refren – wyraźny i melodyjny. Zwrotki to jakaś męczarnia albo nie potrafię się wsłuchać…

 

6. Water Under The Bridge

Niezła power-ballada w stylu lat 80. Dobrze, że taki utwór pojawił się na płycie. Nie odstaje jak numer 2 a przyjemnie możemy odskoczyć od ballad.

 

7. River Lea

Słuchając po raz pierwszy, miałem nadzieję że to będzie coś gdzie chórek przywali a całość będzie niczym największe hity Lany Del Rey. Długo jednak trzeba czekać na rozwój piosenki… który nie powala na kolana.

 

8. Love In Dark

Jeżeli tak wygląda „Miłość podczas ciemności” to mogę ją stale… słuchać. 😉 Piękna piosenka, która zapowiada drugą część płyty – lepszą. Początek to świetna orkiestrowa aranżacja, kiedy pojawia się głos Adele znika by po kilku sekundach znów pojawić się. W refrenie nie ma wielkich wybuchów dlatego całość jest bardzo dobrze skomponowana.
Jeżeli ktoś chciałby odnaleźć coś, co może z płyty Adele posłuchać siadając przy oknie z kubkiem kawy/herbaty/kakao i powspominać to jest to strzał w 10.

 

9. Million Years Ago

Gitarowa ballada tym razem idealna dla pary kochanków tańczących w jej rytm lub przytulających się przy kominku. Adele to głównie ballady… i ta brzmi bardzo przyjemnie dla ucha. Jedna z moich ulubionych kompozycji na albumie 27-letniej artystki.

I miss the air, I miss my friends
I miss my mother; I miss it when
Life was a party to be thrown
But that was a million years ago

 

10.  All I Ask

Bardzo ładna kompozycja, ale za zadanie ma wzruszać jednak słuchałem kilka razy i coś jej brakuje. Może trzeba wsłuchać się tylko w fortepian, może coś nie tak z tekstem lub wokalem. Chciałbym odnaleźć to coś w niej… jeszcze się nie udało.

 

10. Sweetest Devotion

Płytę kończy piosenka o najsłodszym oddaniu – to tak dosłownie a kompozycje słucha się przyjemnie, wpada w ucho, refren od razu można sobie pośpiewać ale minus największy… to moment gdzie zaczynamy się dobrze bawić przy piosence a po 4minutach okazuje się, że to KONIEC PŁYTY.

The sweetest devotion
Hitting me like an explosion
All of my life, I’ve been frozen
The sweetest devotion I’ve known

Podsumowując nie jestem w stanie dać dużej oceny, w przeciwieństwie do poprzednich albumów, które mogę słuchać często.
Powrót jak najbardziej udany ale chyba nie powinniśmy oczekiwać od Adele wielkich wydań z hitami.
Po prostu te soul-pop ballady trzeba lubić. „25” to płyta dobra na jesienne długie wieczory ale osobiście po przesłuchaniu kilkukrotnym wracałem do poprzednich krążków. Poza tym mam ciągle niedosyt Adele po przesłuchaniu płyty Adele…hmm. Może tak bardzo głos Adele wciąga lub znów za mało piosenek dla nas przygotowała. Źle na pewno nie jest!