Niby nic… a jednak! Recenzja Kortez „Bumerang”

Trudno powiedzieć dlaczego „Bumerang” – debiutancki album polskiego muzyka o pseudonimie Kortez, wydany 25 września 2015 przez Jazzboy Records tak dobrze brzmi. Bo czym może być bumerang jak nie bronią, która wyrzucona powraca do rzucającego? Może tak właśnie ma być z muzyką, którą 26 letni mieszkaniec Krosna postanowił obdarzyć Polskę. Mamy do niej wracać nie jeden raz.
Zasłuchałem się i jestem pod wrażeniem, dlatego od razu „Bumerang” Korteza stał się płytą miesiąca: Listopad.
Powiedzcie, jak nie promować polską muzykę ? Skoro brzmi ona tak dobrze!
Zapraszam na recenzje!

kortez

 

Ogólna ocena 9/10

 

1. Pocztówka z kosmosu

Od początku Kortez wprowadza nas w swój świat. Dla wielu może to być kosmos, zwłaszcza charakterystyczne „Ty”, które śpiewa…nietypowo 😉 Dla innych jednak album Korteza to coś nowego, świeżego i niezapomnianego jak „pocztówka z kosmosu”.

Już nie mam jak
wylądować, poczuć grunt
zapomnieli o mnie ci
co dali tlen, wysłali…

2. Wracaj do domu 

Powiedz czy się kiedyś bałeś, że na zawsze będziesz mały.” – piosenka, która według mnie pokazuje drogę człowieka nie tak pewnego swej drogi. Czy ta ścieżka doprowadzi go do celu? Każdy z nas zadaje sobie to pytanie.

 

3. Od dawna już wiem

Magiczna muzyka, melancholijny tekst, hipnotyzujący głos. Piosenka którą zwyczajnie trzeba przesłuchać:

Wierz mi lub nie, od dawna już wiem
Wierz mi albo nie, sam się dziwię ile można znieść

A moje wiersze spal, zrób co chcesz
Bo jawnie szydzi z nas ich każdy wers

4. Zostań

Idealne rozwiązanie na I singiel. I tak się stało! Zanim album „Bumerang” został wydany Kortez oczarował Polskę właśnie tym utworem. Słucham z przyjemnością nie raz od kiedy teledysk pojawił się na Youtubie.

Zostań, nie szukaj już
Gdzieś daleko
Tego co masz tu

5. Ludzie z lodu

Nastrojowa, prowadząca do tego by każdy z nas mógł czasem zastanowić nad naszą egzystencją i przemijaniem. A może bardziej chodziło o ludzi bez uczuć, którzy lubią być w centrum zainteresowania…

Widok, zapiera mi dech.
Trudno obojętnie przejść.

Tłum,
gapi się.
Chce mieć,
choć kilka zdjęć.

Zobacz,
topnieją ludzie z lodu.
Tracą rysy,
powoli w słońcu garbią się.

6. Z imbirem

Kortez przyśpiesza na płycie i taki zwrot akcji podoba mi się. Mój ulubiony utwór i szczerze to mam niedosyt że taki krótki tylko 3:05… Trochę na wesoło ale też o przeszłości, która tak nie smakowała jak teraźniejszość.

Nie jadałem dotąd takich dań,
które Ty serwujesz mi.
Brałem byle co,
byle mieć kilodżule

7.  Niby nic

 Ta piosenka sama mówi za siebie: „niby nic, a jednak…”. Taka jest. Niby nie ma głębokiego tekstu, jest prosta a jednocześnie wpada w ucho i chce się wracać do niej. Puzon robi swoje i dobrze, że króluje w tym kawałku.

 

8. Uleciało

 „Odurza mnie moc słów, przemilczanych w ciągu dnia.” – oprócz tych słów nie ma nic ciekawego w całej piosence. Uleciała i nie mam ochoty wracać, jednak nie jest na pewno bełkotem czy czymś odstającym od albumu. Po prostu brak jej czegoś…

 

9. Bumerang

Podejrzewam, że to będzie kolejny singiel. Wpada w ucho refren i przyjemnie się słucha a tekst wcale nie jest pustymi słowami:

Dorosnę za moment
czasem gniewam się
brzydkich słów nie znam lecz
wykrzyczeć chcę na cały głos
te miłość co jak bumerang wraca do nas wciąż

10. Dla mamy

Piękna piosenka dla mamy, której dawno nie było… wyciska łzy, wzrusza, bawi, daje ogrom emocji. Bo każdy z nas dla naszej mamy będzie… zawsze małym synkiem, którego nosiła pod sercem by przyszedł na świat.

Drugi mój ulubiony utwór na płycie i najlepsze zakończenie jakie mogło być. Brawo Kortez!

Ty wszystko dasz,
a ja wezmę wszystko.
Przetańczę noc,
uwierzę w coś,
dosięgnę dna,
obiegnę świat,
popełnię błąd,
wykrzyczę złość,
bo Ty stoisz za mną.

Dam Ci za to polne kwiaty,
wyślę list, wezmę na spacer,
sam dla Ciebie prezent zrobię,
do snu bajkę Ci opowiem.

 

Męski głos, ciepła barwa, genialna dykcja, prosty tekst, nastrojowa muzyka, odpowiednie przerwy – tego brakowało obecnie na polskiej scenie muzycznej i Kortez wstrzelił się idealnie w jesienną aurę by po prostu…oczarować swoim przekazem. Łukasz Federkiewicz (tak właśnie nazywa się Kortez) to prosty facet, śpiewający głębokie teksty z nastrojową muzyką. Słychać w każdym dźwięku, że jego muzyka jest robiona z pasji. Doceniajmy to, bo coraz trudniej o takie emocje w muzyce!
Czy warto słuchać? Na pewno warto: w nie jeden jesienny wieczór, w zimowy poranek a nawet wiosną polecam ten krążek by odetchnąć od codzienności i pomyśleć razem z Kortezem o tym co ważne i gdzieś głęboko w nas.

12270232_912159855571940_1720834085_n